![]()
Wto, 6 Sty 2009, 2:01 CET, NY 20:01, Londyn 1:01, Tokio 10:01 , WIG20 +4.90% | Zamknięcie rynku w Tokio za 4 godziny i 59 minut |
![]()
![]()
Rynek amerykański Piotr Kuczyński - Xelion 19 Grudnia 2008 22:11
Komentarze bez kilkudniowego opóźnienia...
W poniedziałek indeksy w USA spadły i to mimo tego, że w czasie weekendu sztab prezydenta-elekta Obamy zapowiedział realizowanie planu pomoc dla gospodarki w wysokości nawet do 1000 mld USD. Minusem była wypowiedź prezydenta Busha twierdzącego, że administracja USA nie jest jeszcze gotowa do podjęcia decyzji w sprawie pomocy GM i Chryslerowi. Również skandal związany z oszustwem w Bernard Madoff Investment Securities ważył na giełdach – odkrywano coraz to nowe ofiary. Nawiasem mówiąc ten skandal będzie jeszcze odgrywa bardzo ważną rolę. W głowach inwestorów pojawiło się podejrzenie, że skoro człowiek, który był swoistą ikoną Wall Street potrafi tak nabierać (przez blisko 40 lat) swoich klientów. To znaczy, że każdy może być oszustem.
Najważniejszym wydarzeniem było jednak wtorkowe posiedzenie FOMC. Stopy oczywiście zostały obniżone. Nie tak jak oczekiwała większość analityków, czyli o 50 pb., ale aż o 75 pb. lub nawet więcej. Nawet więcej, bo po raz pierwszy Fed mówi nie o konkretnej wartości, a o przedziale 0 – 0,25 pkt. To było niżej niż w Japonii (jednak w czwartek Japonia obniżyła z 0,3 proc. do 0,1 proc.) i najniżej w historii. W komunikacie po posiedzeniu wyraźnie zapowiedziano, że następnym krokiem będzie kupno długu (obligacji), czyli zalanie rynku realnymi pieniędzmi. Kiedyś za to zapłacimy olbrzymią inflacją, ale rynek zareagował euforią. W zasadzie słusznie – w długim, terminie to jest gaszenie ognia benzyną, ale w krótkim da się na tym nieźle zarobić.
W czwartek w USA uwaga koncentrowała się znowu na producentach aut. Co prawda Biały Dom znowu oświadczył, że nie pozwoli na niekontrolowane bankructwo, ale inwestorzy mają już dosyć czekania. Mówiono, że decyzja zapadnie do środy, a tymczasem z rządu dochodziły tylko zapowiedzi. W czwartek Chrysler poinformował, że zamyka swoje fabryki na miesiąc. Będzie płacił pracownikom przez ten czas mniej niż zwykle. Ta informacja i ociąganie się administracji przeceniły po kilkanaście procent akcje producentów samochodów. Nie pomogły pogłoski o powrocie pomysłu fuzji GM i Chryslera. Dopiero to dało odpowiedniego „kopa” administracji. W piątek poinformowała, że wysupła 13,48 mld USD (z programu TARP) na pomoc GM i Chryslerowi. W lutym mają dostać dodatkowo 4 mld USD. Wszystko to ma posłużyć do restrukturyzacji i podobno umożliwić przetrwanie firm do marca.
Nic dobrego nie zobaczyli inwestorzy w danych makro. Były, jak zwykle ostatnio, bardzo słabe. Gospodarka w rejonie Nowego Jorku szybko się cofa - indeks NY Empire State spadł nieznacznie, ale pozostał na bardzo niskim poziomie (- 25,8 pkt.). To najgorszy wynik w krótkiej historii indeksu (notowany jest od 2001 roku). Indeks Fed z Filadelfii wzrósł z – 39,3 pkt. do – 32,9 pkt. (oczekiwano małego spadku), ale nadal pokazuje, że gospodarka regionu szybo się zwija. Dane o dynamice produkcji przemysłowej w USA też były zbliżone do oczekiwań i też bardzo słabe. Spadła o 0,6 proc. m/m, a oczekiwano spadku o 0, 5 proc. Był to trzeci spadek w ciągu czterech miesięcy. Wykorzystanie potencjału produkcyjnego też spadło: do 75,4 proc. (oczekiwano 75,9 proc.). Publikowany przez NAHB indeks rynku nieruchomości pozostał na rekordowo niskim poziomie (9 pkt.).
Inflacja CPI spadła w stosunku do poprzedniego miesiąca o 1,7 procent (oczekiwano spadku o 1,3 procent). To był spadek największy w historii. Duży wpływ miał jednak 17. procentowy spadek cen energii. Inflacja bazowa nie zmieniła się (oczekiwano wzrostu o 0,1 procent). Teraz rynki boją się zbyt szybkiego spadku cen, bo to zwiększa prawdopodobieństwo wejścia w stagnację połączoną z deflacją, więc ten raport był zdecydowanie dla posiadaczy akcji nie korzystny, Dane o rozpoczętych budowach domów i pozwoleniach na ich budowę były po prostu dramatyczne w swojej wymowie. Rozpoczęto o 19 procent mniej budów (rekordowo mało) i wydano o 15,6 procent pozwoleń. Oczekiwano, że ilość budów spadnie o około 8 procent, a zezwoleń o około 4 procent.
Znowu ciekawe rzeczy działy się na rynku walutowym i surowcowym. Wyemitowany w zeszłym tygodniu techniczny sygnał kupna euro (sprzedaży dolara) podziałał na rynek walutowy tak jak ostroga na konia. Kurs EUR/USD od czasu, kiedy pokonał poziom 1,30 USD do czwartku rósł. Odnotować trzeba, że od kilku dni kurs EUR/USD reaguje tak jak przed kryzysem: złe dane doprowadzają do osłabienia dolara. Najwyraźniej proces sprzedaży aktywów i wracania kapitału do USA znacznie zwolnił. Po decyzji FOMC rozpoczęła się prawdziwa wyprzedaż dolara, który z łatwością przebijał się przez kolejne poziomy. Na rynek podziałało też ostrzeżenie Shoichi Nakagawa, ministra finansów Japonii, który powiedział, że nie wyklucza interwencji walutowej mającej na celu osłabienie jena. To osłabiało jena (nieznacznie na razie), a cały popyt skupił się na euro. Dopiero po 7 dniach wzrostu przyszła korekta, ale uważam, że docelowo dolar powinien tracić.
Tracący dolar powinien podnosić ceny surowców, ale tylko złoto zachowywało się „byczo”. Nic zresztą dziwnego, bo decyzja FOMC bardzo sprzyja tutaj bykom. Korelacja złota z kursem EUR/USD jest zawsze największa. Na wykresie widać, że następuje próba wybicia z rysowanej od początku roku flagi. Na razie jest to tylko naruszenie, ale jeśli zostanie potwierdzone, to taki sygnał zapowiadałby koniec korekty i długoterminowy wzrost nawet do 1.600 USD. Miedź i ropa były bardzo słabe. Mimo największego w historii cięcia wydobycia przez OPEC (4,2 mln baryłek od września, 2,2 mln baryłek od dzisiaj) cena ropy gwałtownie spadała. Pretekstem był raport o większych niż oczekiwano zapasach ropy i paliw w USA, ale tak naprawdę rynek po prostu idzie z trendem. Gracze boją się, że recesja jeszcze bardziej zredukuje popyt na ropę. Jednak i tutaj rynkowi należy się już większa korekta.
W świątecznym tygodniu kalendarium wydaje się być przepełnione, ale prawda jest taka, że jedynie dwa pierwsze dni mają jakieś znaczenie. W Wigilię większość europejskich giełd nie pracuje, a w USA sesje kończą się o 3 godziny wcześniej niż zwykle. Pierwszy dzień świąt jest wolny od handlu w UE i USA. W drugi dzień Świąt w USA giełdy pracują normalnie, ale w UE większość nie działa. Ten właśnie dzień może być najważniejszy dla Europejczyków, bo ustawi nastroje na poniedziałek 29.12. Trzeba pamiętać, że do końca roku zostało już tylko 7 dni handlu w USA i 5 dni w UE. Niewiele czasu, który fundusze powinny poświecić na kończący rok „window dressing”. Wątpliwe również, żeby w tym okresie pojawiły się jakieś dramatyczne informacje ze spółek. To wszystko sprzyja bykom.
Spójrzmy jednak na to, co w raportach makroekonomicznych może graczy zainteresować. We wtorek będą to dane o PKB w trzecim kwartale (ostateczna weryfikacja) oraz dane o sprzedaży domów. W środę (Wigilia) będą dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku oraz dane o przychodach/wydatkach Amerykanów. Na rynek wpływać mogą lepsze od oczekiwań dane z rynku nieruchomości (słabe są zdyskontowane) oraz lepsze od oczekiwań dane o zamówieniach na dobra trwałego (słabe też są zdyskontowane). Ostateczne dane o PKB są już tak dalece historyczne, że mogą posłużyć jedynie jako pretekst (raczej do wzrostu indeksów).
Uważam, że rynek może nadal kontynuować kończący rok „window dressing”. Nadal też utrzymuje się duże prawdopodobieństwo utworzenia formacji odwróconej głowy z ramionami. Wzrosłoby znacznie, gdyby indeks S&P 500 pokonał przed końcem roku poziom 919 pkt. Jest na to duża szansa. Jeśli ten scenariusz nie wypełni się to będziemy się kisili w trendzie bocznym czekając na styczeń i mocniejsze impulsy.
Kolejna „Subiektywna ocena sytuacji” pojawi się 2 stycznia. O tygodniu z paroma mało aktywnymi sesjami naprawdę nie ma co pisać. Jeśli jednak cos się wydarzy to z pewnością o tym napiszę. Tą drogą składam Państwu życzenia spokojnych, rodzinnych Świąt i samych sukcesów w 2009 roku.
Wykresy:
  S&P 500 przełamał linię trzymiesięcznego trendu spadkowego dając sygnał kupna. Pamiętamy ciągle o możliwości wyrysowania przez indeks formacji odwróconej RGR. Mamy już lewe ramię. Budowana jest powoli głowa. Do pełnego ukształtowanie jeszcze daleko, ale jeśli powstanie (przebicie 1010 pkt.) to powstałby mocny sygnał kupna. Wsparcie na 851,4 pkt. Opór na 918,60 pkt.
DJIA wyszedł dołem z trendu bocznego 7.880 – 9.620 pkt., co było sygnałem sprzedaży. Szybki zwrot jednak ten sygnał zamienił na sygnał kupna. Tutaj też może być rysowana głowa formacji odwróconej RGR. Opór w okolicach 9.623 pkt. Wsparcie na 8.150 pkt.
TRIN dał sygnał sprzedaży.
NASDAQ przełamał linię czteromiesięcznego trendu spadkowego dając sygnał kupna. Opór na 1.384 pkt. Wsparcie na 1.509 pkt. (naruszone).
Wcześniejsze komentarze
|
|
|